środa, 6 maja 2015

Środowe spotkania

Cieszy mnie bardzo, że zachęciłam parę z Was
 do zerknięcia na karty kryminałów "Klary...".
:)
Książka ta sama co w ubiegłym tygodniu.
Zostało mi jeszcze jedno opowiadanie do zgłębienia.


:)
Robótkowy stan:



Serwetka była już bliżej niż dalej
 lecz coś tam pokrochmaliłam i niestety spruć trzeba było.
Zatem punkt wyjścia mamy taki jak na "obrazku".
W ramach uspokojenia nerwów po zniszczonej serwetce
wyhafciłam sobie kwiatuszka (obrazek nr 1 ).
Czeka na zagospodarowanie w nowej kosmetyczce,
ale chwila upłynie zanim będę miała moc sprawczą siedzenia wogóle 
a przy maszynie zwłaszcza.
:)
POZDRAWIAM SERDECZNIE
:):):)

14 komentarzy:

  1. Prucie potrafi napsuc nerwow, ale dobrze miec po nim jakis przerywnik czy pocieszenie, ktory podniesie wiare w siebie. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nikt nie lubi pruć .....

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny pocieszający kwiatek. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Prucia nikt nie lubi, ale co zrobic jak się zakręci

    OdpowiedzUsuń
  5. haftowany kwiatuszek dobry na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy muszę pruć, mam przede wszystkim poczucie straconego czasu. Obyś nie musiala więcej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że musiałaś pruć, tym bardziej, że to taka misterna robota... Powodzenia w dalszym dzierganiu!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mi się ta serweta podoba...

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że musiałaś pruć. Bardzo tego nie lubię, ale często mi się to zdarza:)
    Kwiatuszek bardzo delikatny. Uroczy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Interesujące prace i lektury. Czyż to raz trzeba jakąś swoją pracę unicestwić? Jedyne wyjście, to... polubić prucie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie ladne dziurki :) Prucia szkoda, ale efekt koncowy mam nadzieje to wynagrodzi...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wstyd mi się przyznać, ale nigdy nie czytałam nic polskiego autora...ale kilka pozycji mam, więc może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że pozostawiłeś po sobie ślad. Miło mi będzie gdy wrócisz tu jeszcze.