środa, 17 lipca 2013

Odwiedziny

W minioną sobotę odwiedziłam Justynkę.
Byłam drugi raz bywalcem w jej domku, ale czułam się jakbym wpadała codziennie.
Planowałam posiedzieć w jej nowej altance, jednak pogoda pokrzyżowała moje plany.
Lecz co się odwlecze to nie uciecze.
Teraz jednak Justynka musi nawiedzić moje mieszkanie.
Nie mogłam sie nadziwić, po raz wtóry, jakie jej dzieciaczki są grzeczne.
"Ciotka" pojechała z grami na wyrost ale wiem, że maluchy spokojnie dadzą radę.
Sama natomiast przywiozłam sobie puzzle i trzy wieczory były z głowy.
Uwielbiam to układanie a w tym przypadku nie było to takie proste.
Justynka w drogę powrotną zaopatrzyła mnie w witaminki, takie już zerwane i takie rosnące.
Nie dziękuję, bo za rośliny się nie dziękuje, ale już widać jak rosną i czerwienieją.
Natomiast z ostatnich przydasiowych zakupów Justynki dostało mi się troszkę na próbę.
I za to dziękuję bardzo.
Bazy do naszyjników spodobały mi się wyjątkowo.


Dlatego próbuję i oto efekty.



Kamyki są tak śliczne, że  solo najlepiej się prezentują.


Justynko bardzo dziękuję i zapraszam do siebie.
:)
Pozdrawiam
Ps. Jedzonko wyśmienite, zwłaszcza placek z galaretką :)




1 komentarz:

  1. Piękne prezenciki:) Widziałam już u Justynki na blogu posta o Waszym spotkaniu. Zazdroszczę Wam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że pozostawiłeś po sobie ślad. Miło mi będzie gdy wrócisz tu jeszcze.