sobota, 16 lipca 2016

Zakończone melanżowanie z oprawioną sową.

Długo trwało zanim znalazłam wenę na zrobienie zdjęć.
A jak już wena przyszła to pogody nie ma.
Lecz na lepszą aurę nie będę już czekała.
Zatem efekt końcowy melanżowego kordonka:





Korzystając z okazji, że ukazuje się wreszcie mój post
wracam do sowy.
Nie doczekała się na razie wszywania w kosmetyczkę
dlatego trafiła do ramki aby nie zalegać w szufladzie.



W popielatej rameczce całkiem jej dobrze.
:)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za każdy komentarz
wszystkim razem i każdemu z osobna.
Fajnie, że jesteście.
:):):)