piątek, 31 sierpnia 2012

Beretkowo

Cieniowana beretka gotowa, wedle zamówienia.
Może jeszcze będzie coś na szyję ale nie możemy się zdecydować czy szalik czy chustka.
Mięciutka bawełna HIMALAYA idealnie nadaje się na takie wiszące cudo, jakie sobie Ania wymarzyła.


:)
Parę wspomnieniowych fotek wakacyjnych z kopalni złota "Złoty stok".


Błyszczące kropeczki to niestety nie złoto tylko kropelki wody.
:(


Wyjazd kolejką był fajnym przeżyciem.
:)
I mój wyrób sushi.
Nie jest to może dzieło sztuki kulinarnej ale najważniejsze, że nam smakuje.
:)
Pozdrowionka
:):):)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Różności

Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem, cieszę się, że macie podobne odczucia do moich.
Dziś różności skończone w dniu wczorajszym.
Na pierwszy plan wskakują szyfonowe kwiaty i to co z nich powstało:




 Pozazdrościłam również Wam szmacianych pupili.
W dodatku moja młodsza córka cały czas marzy o kotku więc taka mała namiastka.


 I mały słodki akcent z owocami z naszej działki (malinki i jeżynki).
:)
Na zakończenie mała wspominka wakacyjna.
Podczas podróży do zamku Książ, zboczyliśmy troszkę z drogi.
Ale było naprawdę warto.
Takie cudo uchowało się w naszym kraju.
Piękny obiekt z wspaniałą historią.
Dawna osada tkaczy założona przez cystersów.
Bywałam już w różnych skansenach ale takiego budownictwa nie widziałam nigdy. Robi wrażenie.
"Dwunastu apostołów" i "Siedmiu braci" bo właśnie tak nazywały się zespoły drewnianych domów.
Niestety nie przetrwały w całości do dnia dzisiejszego.
W jednym z domków w chwili obecnej mieści się muzeum tkactwa.
Do dnia dzisiejszego produkują tam piękne lniane wyroby.
Żałowałam tylko, że jesteśmy dwa dni wcześniej, bo przemknął mi koła nosa coroczny Jarmark Tkaczy Śląskich i Kwiatu Lnu.




Czyż nie wspaniałe rzeczy.
:)
Pozdrowionka

środa, 29 sierpnia 2012

Zanudzanie?...

Nie już nie będę Was zanudzać moimi wspominkami, może jeszcze wrzucę parę zdjęć ale obiecuję bez "tasiemców" .
Mam tylko małą refleksję wakacyjną, która po każdym przyjeździe mi się nasuwa.
Kiedyś usłyszałam od paru znajomych, że w Polsce to nie ma gdzie jeździć, bo nad morzem zimno i w ogóle nie ma co oglądać. Za granicą zawsze pewna pogoda.
???
Niestety najdelikatniej powiem, że się z tym nie zgadzam.
Jestem wyznawcą cytatu:
"cudze chwalicie, swego nie znacie"
Nie przepadam za morzem, ale i w tamtych rejonach jest ciekawie i pięknie.
I jak dla mnie to właśnie wtedy kiedy nie ma "pogody na opalanie".
Tyle rzeczy można zobaczyć.
Uwielbiam góry i tu aż roi się od pięknych miejsc.
Niektóre aż dech zatykają w piersiach. Tego nigdzie na świecie się nie znajdzie.
Obcokrajowcy przyjeżdżają żeby te dziwa zobaczyć.
Nie twierdzę, że za naszą granicą tego nie ma, pewnie, że jest ale to już nie nasze :)
Zapoznajmy się z polskimi cudownymi miejscami a dopiero ekscytujmy się tym co u sąsiada.
:)
To taki mały wywód po niedawno odbytej rozmowie, która mnie troszkę rozśmieszyła, bo denerwować się nie ma co.
Nie gniewajcie się ale musiałam wylać to na przysłowiowy "papier".
:)
Już chwalę się moimi poduchami.

 Poniżej szyfonowe róże, które robię do mojego pomysłu na dekorację pokoju.
Przy okazji widoczek na moje nowe zastosowanie nieużywanych kieliszków kryształowych.
Świeczniki jak się patrzy.
:)






:)
Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za odwiedziny.
:)
Nowi i starzy obserwatorzy niechaj się szykują na małą niespodziankę.
O tym już w następnym wpisie.
:):):)


wtorek, 28 sierpnia 2012

C.D. zanudzania

Zanudzanie wspominkowego c.d.
Ale chyba mi wybaczycie, że dalej jestem podekscytowana wyjazdem wakacyjnym.
Zatem szybciutko pokazuję parę odwiedzonych miejsc.
Szlak do Skalnych Wrót:


Piknik pod wiszącą skałą?  Nieeee szlak do Wodospadów Pośny:


Troszkę przeciskania się w Błędnych Skałach.
Chwilami było naprawdę ciasno.



Bunkry w Dobrosovie.
Walczyłyśmy dzielnie.......z wiatrem.


Na koniec taki mały zameczek.


Schodów znowu było co nie miara. A miało być po płaskim w ramach relaksu.
:)
Teraz szybkie przejście do moich robótkowych poczynań z drugim czpko- berecikiem.
Będzie poprawiany bo miał mieć większy "talerz" z tyłu.
A, że matka wszystko na oko robi to trza pruć.


Jednak wzór fajnie się dzierga, więc pozostanie bez zmiany, reszta do kosza.
:)
Wskoczyłam dziś do Ikei po małe zakupy.
Jutro pochwalę się moimi nowymi poszewkami na poduchy.
:)
Pozdrowionka







poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Drugi dzień i wciągnięta

Drugi dzień wspomnień wakacyjnych.
:)
Plan dnia rozpisany, zaczynamy wspinaczkę.
W dali kamieniołom w Radkowie.
I już na szlaku Skalnych Grzybów.



To była tylko rozgrzewka bo już widać Szczeliniec a tu jest gdzie się wpinać.



Jednak takie widoki rekompensują każdy wysiłek.
:)
Jutro ciąg dalszy wyprawy.
:)
Robótkowe szaleństwo zapanowało u mnie, a przede wszystkim wciągnęło mnie szydełko.
Przez tyle lat nie wierzyłam, że mogę się nauczyć tej sztuki.
Jednak poszło szybko.
Po moich wprawkach kwiatowych wczoraj zapragnęłam czegoś większego i...
znalazłam świetny  kursik  na czapeczkę.
Poczytałam, pooglądałam dodałam swoją wersję i powstało cosik takiego:
"Bezcenna radość modelki"


Druga modelka również złożyła zamówienie więc śmigam z robotą.
:)
Pozdrawiam
:):):)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Pierwsze kroki

Nastał wreszcie upragniony dzień urlopowy.
Przygotowania do wyjazdu i w drogę.
Cel - Góry Stołowe.
Baza noclegowa - Radków.
:)
Pierwszy obowiązkowy przystanek to Ząbkowice Śląskie.
Mieliśmy ochotę zjeść małe co nieco w barze miejskim ale niestety trzeba się było zadowolić innym restaurantem gdyż w niedziele bar polecony przez znajomego jest zamknięty.
Wielka szkoda może następnym razem.
W Ząbkowicach śmignęliśmy na Krzywą Wieżę i zakolegowaliśmy się z Frankensteinem.



I dalej w drogę.
Następny przystanek Srebrna Góra.
W ramach relaksu pod górę pieszo....


Troszkę historii nie zawadzi nawet w wakacje.
A i przy tym było masę emocji.
Wystrzały z muszkietu i ciemne podziemne kazamaty.
Rzut oka na panoramę miasta i ....
.... i z górki już weselej się idzie.
:)
Czas nagli trzeba jechać dalej.
Przed nami droga do Radkowa i szukanie kwatery.
:)
Udało się za drugim razem.
Można odsapnąć i zebrać siły na dzień drugi.
:):)
Nie tylko pierwsze kroki po Górach Stołowych poczyniłam ale również w robótkach ręcznych a konkretnie w szydełku.
Jestem z siebie dumna strasznie.
Mówią, że na naukę nigdy nie jest za późno i chyba to prawda.
A oto moje początki:




:)
Pozdrawiam i zapraszam na następny odcinek podróży wakacyjnej.
:):):)